Czas wielkiego oczekiwania

Całe życie człowiek na coś czeka. Czekamy na święta, prezenty, pracę, wakacje, rodziców wracających z pracy, dziecko. Czekamy aż przejdzie katar,  przyjdzie wiosna czy przestanie nas boleć głowa. Całe życie jednostki podporządkowane jest czekaniu.

Ja, jako kobieta miałam wielkie marzenie mieć dziecko. Marzenie się spełniło. Najpierw ciąża. Na początku nie mogłam się doczekać aż będę w odmiennym stanie. Jak już byłam w ciąży nie mogłam się doczekać aż dziecko przyjdzie na świat.  Chciałam od razu wiedzieć czy będzie to chłopak czy dziewczynka. Ale czy to znaczy, że jakby była dziewczynka to bym ją bardziej kochała czy też mniej niż syna? Nic bardziej mylnego. Kochałabym małą kruszynkę tak samo. Liczyło się tylko, żeby maleństwo było zdrowe, żeby nic mu nigdy nie brakowało, żeby  miało pełną rodzinę i  cudownych dziadków. Następnie całe 9 miesięcy zastanawiałam się jak moje dziecię będzie wyglądać. Czy będzie duże, czy będzie miało włosy czy też będzie łyse i do kogo będzie podobne. Okazało się, że  dziecko wyglądało inaczej niż sobie wyobrażałam. Czy to źle? Nie, to była najcudowniejsza niespodzianka jaką mogłam sobie wyobrazić. W szpitalu odliczałam godziny do wyjścia do domu. Pragnęłam być blisko maluszka wraz z całą rodziną i wyjść ze szpitala, który jest dla mnie depresyjnym miejscem. Szczęśliwy dzień nadszedł. Opuściłam smutne mury szpitala i zaczęłam karmić dzieciątko.

Okazało się, że muszę ograniczyć pewne produkty w swojej diecie. I tutaj zaczęła się dla mnie mniej przyjemna część macierzyństwa. Jako, że jestem łasuchem musiałam walczyć ze swoimi pokusami. Było ciężko. Ciągle czekałam na chwilę kiedy będę mogła zjeść wszystko bez żadnych ograniczeń. Wypić kawę, zjeść czekoladę czy wreszcie spróbować jakiegoś nabiału. A jeszcze człowiek sam się katuje: zaprasza gości i piecze ciasta a sam nie może zjeść tych pyszności. Na sam widok ślina cieknie, wydzielają się soki żołądkowe. Ale czy matce, która musi być diecie eliminacyjnej  może coś te katusze zrekompensować? Tak widok rozwijającego się dziecka, które rośnie  jak na drożdżach i jest zdrowe.

Wracając do dziecka pojawiającego się w życiu małżeństwa, dwoje kochających ludzi codziennie śledzi postępy maleństwa, czeka na pierwszy uśmiech, czeka  na moment, w którym głośno zacznie się śmiać czy też swobodnie  chwyci zabawkę.

Przede mną jeszcze wiele oczekiwań. Oby wszystkie były miłe i wypełnione szczęściem!

Reklamy

5 thoughts on “Czas wielkiego oczekiwania

  1. Bardzo się ciesze, że będę mogła poczytać co też masz do powiedzenia światu 🙂 pozdrawiam Ciebie i Twoich chłopaków 🙂

  2. Och, Aga. Powiem Ci, że bardzo długo przyświecało mi pewne motto. Ono potem przycichło we mnie trochę na skutek wydarzeń, z którymi się szarpałam. Ale ostatnio wróciłam do niego i bardzo sie z niego ciesze. Kocham jutro i wszystko co mi może przynieść zaczyna mnie na nowo fascynować, a nie przerażać.
    Cieszę się, że piszesz tego bloga, bo to takie niezwykłe poznawać Cię w ten sposób po tylu latach przyjaźni:)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s