Świat do góry nogami

Miałam chwilę przerwy, ale  trochę dzieje się w moim życiu. Ale nie o tym ma być moja nowa notka.
Otóż odkąd stałam się matką świat mi się zmienił, postrzeganie świata też się zmieniło. Stałam się odpowiedzialna za małego człowieka, którego trzeba wychować, którym trzeba się zaopiekować. Każdy uśmiech dziecka jest szczęściem, każde kichnięcię zmartwieniem.
Nagle okazuje się, że trzeba wiele rzeczy pogodzić ze sobą. Kobieta staje się wielozadaniowa. Kobieta musi pogodzić obowiązki domowe  z opieką nad dzieckiem a nie rzadko też z pracą zawodową. Tym samym musi bardziej się zorganizować by móc podołać wszelkim obowiązkom, które napotyka na swojej drodze.  Mimo tego, że jest  zapracowana i tak najważniejsza jest ochrona małego czlowieka, który pojawił się w rodzinie.
Trzeba dbać nie tylko siebie, ale o małą istotkę. Człowiek zrobi wszystko, żeby niczego tej małej kruszynce nie zabrakło.
Świat się zmienia i  rodzice zaczynają patrzeć przez pryzmat małego dzieciątka.
I tak nagle kobieta zaczyna pracować na cały etat w domu, bo nawe jeśli dziecko śpi to matka  i tak czuwa.  Kiedy wykonuje inne czyności też zawsze jest w stanie gotowości by zająć się swoim maleństwem.

Reklamy

Nałóg

Jedni piją, inni palą. Nałogów jest wiele. Moim nałogiem oprócz słodyczy jest  kupowanie książek  i ich czytanie.
Półki uginają się pod ich ciężarem. W sumie to brakuje mi już półek. Książki leżą jedna na drugiej i choćby rozum mówił: STOP! to ja i tak dalej kupuję książki.
Mało tego, ostatnio odkryłam w pobliżu księgarnię tylko z książeczkami dla dzieci: dla malutkich i  tych większych.  Oczywiście nie mogłam przejść koło niej obojętnie. Kupiłam synkowi jedną książeczkę i siostrze dwie. Jeśli mój syn też będzie miał tyle książek co my to bez wątpienia zamieszkamy  gdzieś pod mostem.
Nałóg może jest zgubny, bo drogi, ale i tak nie mogę bez niego żyć. Może niedługo nasza rodzina będzie przytłoczona ilością książek, ale i tak się nie poddamy. Będziemy  kupować dalej!

 

P.S. Na prośbę załączam zdjęcia biblioteczki.

Coraz bliżej święta…

Jeszcze dobrze grudzień się nie zaczął a już zaczęło się szaleństwo przedświąteczne. W telewizji reklamy świąteczne, na wystawach motywy świąteczne, w każdym sklepie internetowym propozycje na prezenty. Totalna komercja.
Dzieciom Mikołaj i święta kojarzą się tylko z jednym: z prezentami. Mniej ważne jest cała ta otoczka. Choinka nie jest już tak magiczna, bo już w listopadzie można zobaczyć ubrane choinki. Kiedyś na ubranie choinki w domu czekało się do Wigilii. Towarzyszyło temu podekscytowanie. Poza tym święta dla mnie zawsze były symbolem spotkań rodzinnych przy suto zastawionym stole. Teraz zdarza się, że rodziny spędzają Boże Narodzenie  w ośrodkach odpoczynkowych.

Pozostaje teraz pytanie czy święta dla naszych, dzieci i wnuków będą takie same jak były dla nas kiedyś?