Literatura w spódnicy

Literatura w spódnicy czy literatura babska stała się ostatnio bardzo popularna. Fabuła jest nieskomplikowana,  czasem dowcipna z reguły o miłości, czasem zakradnie się jakiś wątek  kryminalny. W skrócie taką literaturę można nazwać komedią romantyczną tyle, że na papierze. Takie książki są lekkie, łatwe i przyjemne. Nie są wymagające, można poczytać je po ciężkim dniu wieczorem, kiedy mózg odmawia współpracy. Kiedy przewraca się ostatnią stronę takiej książki żałuje się, że to już koniec.
Półki w księgarniach uginają się od takich autorów jak: Grochola, Stec, Szwaja, Weber, etc.
„Klub Matek Swatek”, „Nigdy w życiu”.  „Klub mało używanych dziewic” czy też „Diabeł ubiera się u Prady” są to bajeczki, które zazwyczaj kopciuszka przemieniają w królewnę. Najpierw taki kopciuszek wiedzie smętne życie, potem przeżywa szereg przygód często śmiesznych i przypadkowych, a następnie poznaje czarującego księcia czy też rycerza na białym koniu i żyje długo i szczęśliwie.  Nasuwa się pytanie co jest takiego nadzwyczajnego w takiej lekturze? Każda jest podobna i wiadomo, że  na 99% zakończy się dobrze. A no to, że bardzo relaksuje, że jest optymistyczna i pozwala się oderwać od codziennych problemów, trosk, stresu. Taka literatura poprawia humor, sprawia, że nawet najbardziej parszywy nastrój pryska. A nie czarujmy się każda z nas ma takie dni w miesiącu, że potrzebuje jakiegoś antidotum na chandrę. Być może taka literatura nie jest jakaś poważna, nie niesie ze sobą jakiś nadzwyczajnych treści dydaktycznych czy prawd, nie jest specjalnie filozoficzna, nie jest nieprzewidywalna,  ale na bank jest lekarstwem na złe dni, czy też na dni kiedy towarzyszy nam choroba.

Reklamy

21 thoughts on “Literatura w spódnicy

  1. Dokładnie, właśnie jutro lub w poniedziałek wybieram się do biblioteki po coś lekkiego, miłego i przyjemnego na dni spędzone w Krakowie. Chociaż mi niezwykle poprawia humor literatura dla dzieci np. Musierowicz.
    Trochę denerwuje mnie fakt, że w każdej lub prawie każdej książce pojawia się olśniewający książę i dopiero po spotkaniu z nim życie staje się pasmem sukcesów bo to wmawia nam, że tylko mężczyzna może przynieść szczęście 🙂
    Na każdą książkę jest odpowiedni czas – na te bez przesłania także.
    Może polecisz coś co powoduje, że nie można przestać się uśmiechać? 😀

  2. to jutro odnoszę książki do pedagogiki i zmienię na coś polecanego 🙂
    mam nadzieje, że poprawi mi humor 😀

  3. Zanim się wdam w dyskusję, a mam co nieco do powiedzenia na ten temat, muszę Ci zadać pytanie. Powiedz mi, czy wg Ciebie saga „Zmierzch” klasyfikuje się jako literatura kobieca. Nie mam w tym pytaniu żadnych ukrytych zamiarów. Wiem, że tego nie czytałaś. Wiem też jednak, że nie urodziłaś się wczoraj i jesteś inteligentna. Chce więc poznać Twoje zdanie.

    • Kiedyś mój kolega z roku powiedział, ze ta saga jest romantycznym horrorem dla kobiet. Szczerze Ci powiem, że mimo wszystko wspomniane tomy można zaliczyć do kobiecej literatury z racji tego, że to głównie kobiety pochlebnie się o niej wypowiadają i to kobiety znajdują coś w tych książkach czego mężczyźnie nie są w stanie docenić.

  4. Czy to lekkie – nie wiem. Optymistyczne? Przeważnie. Strasznie mi się podoba to określenie „romantyczny horror dla kobiet”, choć powiem Ci, że ja już jestem tak obyta z horrorami, a poza tym Meyerka pisze to zachowując pewną nietypową konwencję że nie do końca daje się odczuć ten horror.
    Dlaczego pytam. Bo sama się na tym złapałam, że nie wiem, jak to sklasyfikować. Chyba jednak kobieca, bo w sumie skupia się na opisie uczuć do „milczącego inteligętnego faceta” dodając do tego jeszcze „wieczna” z racji tego, że to wampir. Dalej będę zachodzić w głowę nad tyym fenomenem, który pchnął mnie do przeczytania 700 stron w dwa dni.
    Ze mną jest tak, że komedie romantyczne wole oglądać niż czytać. Bo w książkach szukam jakiejś głębi. Nawet jeśli nie głębi w treści, fabule, to w przekazie. Co znalazłam w Zmierzchu? Poza paroma ciekawostkami i postaciami fajnie opisanymi, trochę klimatu. I chyba własne marzenia, o których istnieniu nie zdawałam sobie sprawy. Wiem, że wrócę kiedyś do tej książki.

    • Więc właśnie często w takich kobiecych książkach kobiety szukają swoich marzeń. Ja je czytam, żeby się zrelaksować i nie szukam jakiegoś przesłania. Jeśli chcę czegoś więcej od książki wybieram te ambitniejsze a te łatwe i przyjemne pozostawiam sobie dla totalnego odmóżdżenia.

    • A co do romantycznego horroru dla kobiet to sama stwierdziłaś, że nie odczuwałaś, że to horror i być może właśnie dlatego należałoby jednak te wampirze przygody zaklasyfikować w kobiecej literaturze:)

  5. No na to już argumentu nie mam. Miłość i bestie – tego mi w życiu potrzeba 😀 Ale tak na dobrą sprawę Meyerowa Ameryki nie odkryła. Pamiętacie „Piękną i Bestię”? ;P

  6. Nie zgadzam się, że literatura „w spódnicy” to książki niewymagające. Są to książki, które lekkość zawdzięczają naturalności i opisywaniu obyczajowości. Być może częściej niż w innych pozycjach to właśnie w książkach dla kobiet pojawiają się wątki miłosne, ale to czysta psychologia wnikająca z biologii – kobiety skupiają się na uczuciach (doznania wewnętrzne), mężczyźni na bodźcach (doznania zewnętrzne). Książki pisane dla kobiet nie muszą ociekać krwią i być zawalone nieziemskimi opisami, ponieważ kobieta ma wyobraźnię. Kobiety zwykle też mają mniejsze zapotrzebowanie na szybką akcję zewnętrzną, większą uwagę poświęcając wewnętrznym rozterkom bohaterów.

  7. Każdy rodzaj książek jest potrzebny. Dziwię się ludziom, którzy na blogach książkowych zjeżdżają książkę tylko z tego powodu, że jest „nieambitna”. Byłoby nam ciężko gdyby istniały tylko te ambitne 😉 Lektura też ma być rozrywką, ma na pomóc uciec choć na chwilę od codzienności, jeśli spełnia taką rolę jest dobrą książką. Takie jest moje zdanie 😉

    Pozdrawiam

  8. Cóż. Nie każde, musicie pamiętać, że papier jest naprawdę miłosiernie cierpliwy:) Ale zgadzam się, że czytać należy wszystko. Wpoił mi to mój ojciec, razem z miłością do książek.

  9. Tak! Najśmieszniej jest jednak, gdy wypowiadają się o jakimkolwiek rodzaju książek osoby, które nigdy z nim nie obcowały. Specjaliści tacy, którzy wiedzą, że coś jest fe i bu, bo tak i tyle.
    Natomiast kwestia wymagająca/niewymagająca książka jest na pewnych poziomach płynna i dyskusyjna, np. pełna żywych opisów książka wojnie może być przecież mniej wymagająca od książki, opisującej wewnętrzne życie garstki bohaterów, której autor liczy na wyobraźnię czytelnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s