Wyszłam za mąż….

Wreszcie mam chwilkę czasu by coś do Was wystukać na klawiaturze, by móc się podzielić z Wami wrażeniami z lektury opowiadającej o trudnych życiowych wyborach, które zwykle wydają się być dla innych błahe.  Książka uzmysławia czytelnikom, że większość z nas boryka się z podobnymi problemami życia codziennego.

„Jillian Westfiled wyszła za mąż”  to tytuł, który brzmi jak tytuł amerykańskiej komedii romantycznej. Kiedy zobaczyłam okładkę od razu skojarzyło mi się z filmem „Mój chłopak się żeni”. Miałam wrażenie, że jest to kolejna powieść o miłości: pewna kobieta zakochuje się w mężczyźnie, ale jak zwykle przewrotny los płata figle i kobieta szuka drogi do serca młodzieńca. Sprawa nie jest taka łatwa i aby dotrzeć do celu kobieta musi przezwyciężyć wiele przeciwności losu, by amor znowu połączył ją ze swoją miłością. Okazało się, że moje skojarzenia były mylne. Być może jest powieść o miłości, ale uczucie  przedstawione jest jako przeżycia, rozmyślania młodej kobiety. Powieść nie jest banalna, mimo iż mówi o wielu oczywistych, ale jakże prawdziwych rzeczach.
Trzydziestolatka, młoda matka Jillian ma z pozoru poukładane życie; ma męża, piękny dom, malutką córeczkę. Wszystko wydaje się być jak z bajki. Mimo to bohaterka-której losy śledziłam z zapartym tchem -nie jest szczęśliwa. Ciągle marzy o przeszłości, o swoim dawnym chłopaku, z którym rozstała się  siedem lat wcześniej. Jillian wydaje się, że jej obecne życie jest szare, ponure, że nic dobrego już jej nie czeka. Powoli odsuwa się od męża, ma wątpliwości czy jest dobrą matką,  nie jest pewna czy dobrze zrobiła godząc się  na rzucenie pracy i wyprowadzenie się za miasto. Pewnego dnia podczas masażu, jej chi odblokowuje się. I od tej pory zaczynają dziać się dziwne rzeczy. Jillian budzi się w przeszłości. Wróciła do swojego życia z przed siedmiu lat. ( Tutaj nasuwa mi się na myśl film  Juliusza Machulskiego „Ile waży koń trojański?”. Główna bohaterka także cofa się w czasie,  by poznać odpowiedzi na swoje pytania.) Jillian ma okazję wszystko zmienić, poznać siebie, zaplanować sobie życie by stało się lepsze. Czy właśnie tego chce? Czy uda jej się zmienić bieg wydarzeń i wykorzystać daną jej szansę? Czy znajdzie odpowiedzi na swoje pytania, wątpliwości?

„Jillian Westfiled wyszła za maż” to powieść o wyborach, trudnych decyzjach, o uczuciach, o odrzuceniu przez rodziców, o macierzyństwie, o wartościach.  Autorka w książce  stara się wyodrębnić dwa aspekty: relacje z rodzicami (zwłaszcza z matką) oraz macierzyństwo. Odrzucenie przez matkę wpływa na całe życie bohaterki, na jej związki, małżeństwo, na jej macierzyństwo. Bez wątpienia mogę stwierdzić, że autorka udowodniła jak wielką siłę ma macierzyństwo, jak jest ono ważne dla kobiet i jak trudno jest nam kobietom działać wbrew naturze.
Książka zdecydowanie należy do literatury kobiecej, ale nie jest to na pewno zwykła, mimo iż konwencja powrotu do przeszłości  nie jest czymś nowym w literaturze czy kinematografii, temat miłości także nie jest czymś nadzwyczajnym. Autorka przedstawiła życie mężatki takim jakie one jest; po chwilach uniesienia, nadchodzą lata chude, nadchodzi kryzys. Potem znowu na niebie pojawia się słońce. Natura życia jest cykliczna; są lepsze i gorsze chwile, ale zawsze jest o co walczyć.  Jedno jest pewne: mamy kontrolę nad tym co robimy, możemy kierować naszym życiem, dążyć do swoich marzeń, bo marzenia się spełniają.

Uważam, że książka zasługuje na uwagę. Polecam ją wszystkim: tym co chcą porównać swoje życie małżeńskie z życiem bohaterki, tym co  obchodzą siódmą rocznicę swojego małżeństwa, tym co mają dzieci , tym co kiedyś kochali, tym co byli kochani oraz tym co chcą spędzić miłe chwile z kobietą, która marzy o lepszym jutrze.

„Jillian Westfiled wyszła za mąż ” Allison Winn Scotch wyd. Otwarte

Reklamy

11 thoughts on “Wyszłam za mąż….

  1. tym co kiedyś kochali – hmm 🙂
    Z pewnością życie to ciągłe zmiany to raz słońce innym razem burza, najważniejsze to umieć czekać na słońce – wiedzieć, że kiedyś się pojawi….
    oby – właśnie na nie czekam.

  2. kilka dni temu skończyłam ją czytać. Książka jest.. poruszająca. Zupełnie inna od tego czego się można spodziewać. Ale dzięki temu wspaniała. Recenzja super.

  3. Dobry chwyt psychologiczny – na jednej szali postawić relację z własną matką i przeciwważyć ją własnym macierzyństwem. Intrygujące…

  4. No i do dupy jest to, ze takim książkom nadaje się tak odstraszające banalnością tytuły. Bo faktycznie pierwsze co się nasuwa, to jakaś wariacja na temat „powiedz tak”. Nie wiem, jaki jest oryginalny tytuł, ale mam nadzieje, ze to jak zwykle polscy czytelnicy stracili na tłumaczeniu.
    „Natura życia jest cykliczna; są lepsze i gorsze chwile, ale zawsze jest o co walczyć. Jedno jest pewne: mamy kontrolę nad tym co robimy, możemy kierować naszym życiem, dążyć do swoich marzeń, bo marzenia się spełniają”. Naprawdę Ty to napisałaś? 😀 Jakbym Ci kilka lat temu z czymś takim, wyśmiałabyś mnie gorzkim śmiechem! 😀

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s