Humorzasty wisielec

Okładka od wydawnictwa Autorka: Anna Staszewska
Tytuł: Każdy by się chciał powiesić
Wydawnictwo: Nowy świat
Wydane: luty 2011

Książkę do recenzji otrzymałam od wydawnictwa Nowy Świat,  za co serdecznie dziękuję.

Po przeczytaniu tytułu i przyjrzeniu się okładce miałam dwa skrajne wrażenia: z jednej strony, wydawało mi się, że książka będzie strasznie smutna a z drugiej, że tytuł jest przewrotny, a powieść będzie opisywać losy bohaterki w krzywym zwierciadle.  I rzeczywiście, Anna Staszewska w swoim debiutanckim dziele „Każdy by się chciał powiesić”, rewelacyjnie i w bardzo przystępny sposób przedstawia życie kobiety po przejściach. Autorka z lekkością stworzyła komedię pełną humoru, chociaż czasem jest to dość czarny humor (który uwielbiam).

Joanna – 4 lata temu rozwiedziona – ponownie stara się ułożyć sobie życie z mężczyzną, który z ma przed sobą nie lada wyzwanie: musi ją przekonać o szczerości swoich uczuć. Mimo to Joanna tak naprawdę nie wierzy w swój związek. Ponadto, jej relacje z matką są mniej niż poprawne, a z ojcem nie ma żadnego kontaktu. Ma nerwicę, którą usilnie próbuje leczyć, raczej z miernym skutkiem.  Prawie codziennie, spotyka się ze swoimi zwariowanymi przyjaciółmi, którzy także nie są idealni i którzy zawsze mają pełen kosz dobrych rad. Pozornie jej życie nie odbiega od normy, bo wiedzie ona życie zwykłego szaraczka, ale czy rzeczywiście jej życie jest takie zwyczajne?
Czy Joanna przestanie mieć wątpliwości i zostanie ze swoim nowym mężczyzną, czy jej relacje z matką ulegną zmianie, czy pozna swojego ojca, czy uda jej się poukładać swoje życie? I dlaczego wszyscy się chcą powiesić?

Muszę stwierdzić, że udało mi się przeczytać tę książkę w tramwaju. Być może współpasażerom wydawało się, że jestem jakaś dziwna, żeby nie powiedzieć nienormalna. Czytając ją miałam uśmiech przylepiony do twarzy i z trudem się powstrzymywałam, żeby nie buchnąć gromkim śmiechem, bo wtedy- już na pewno- ludzie  w tramwaju uważali by mnie za postrzeloną. Szczerze powiem, że jest to lekka i przyjemna lektura na zimowe wieczory, na dni, kiedy pesymizm przekracza wszelkie granice i wreszcie kiedy Twoja połówka Cie denerwuje, bądź  kiedy Twój szef wymaga od Ciebie rzeczy niemożliwych. Dowcipne dialogi, łatwy, nieskomplikowany język sprawiają, że bez trudu w ciężki dzień, kiedy już Twój organizm odmawia posłuszeństwa możesz bez większych przeszkód zatopić się w lekturze.

Bardzo podobało mi się to, że główna bohaterka jest zarazem narratorem i opowiada wszystko w pierwszej osobie.  Zaletą tej powieści jest to, że język jest nieformalny, nieskomplikowany.  Śmiało można powiedzieć, że jest to swego rodzaju pamiętnik, w którym bohaterka dzieli się z odbiorcami swoim codziennym życie. Jak już wcześniej wspomniałam autorka humorystycznie przedstawia  życie Joanny, czasem nawet dość komicznie. Jednakże przychodzi mi na myśl pewne porównanie. Poczucie humoru, które zdecydowanie dominuje, przypomina mi trochę film „Dzień  Świra” gdzie  sfrustrowany nauczyciel stara się poskładać swoje życie, przemóc swoją frustrację. Film jest śmieszny, ale w gruncie rzeczy jest to śmiech przez łzy. I w pewnym sensie podobnie jest z niniejszą powieścią.  Jest komiczna, dowcipna, ale z drugiej strony bardzo realistyczna i przejmująca, gdyż pokazuje, że życie to nie tylko dobre chwile, ale także troski.

I tym akcentem, polecam  tę powieść tym, którzy chcą przeczytać coś lekkiego i którzy chcą by jeszcze długo po lekturze gościł u nich uśmiech na twarzy.

Moja ocena: 5/6

Okładka pochodzi od wydawnictwa Nowy Świat.
Reklamy

10 thoughts on “Humorzasty wisielec

    • Powiem tak książka bardzo mi się podobała, chociaż znajdą się tacy, którym ten humor nie będzie odpowiadał:) Sądzę także, że odbiór tej książki zależy od humoru czytelnika, ale -mimo wszystko- polecam.

  1. Ja nie umiem czytać książek w tramwaju/metrze/autobusie. I tak jest ze mnie straszna gapa, a z książką zgubiłabym się ze sto razy 😉 Moja znajoma do dziś się ze mnie śmieje, jak raz szłam ulicą przeglądając książkę i wpadłam na kosz na śmieci 😛
    Widzę, że fajna poczytajka z tej książki 😉 Na razie nie mam ochoty na takie lektury, ale może kiedyś 😉

    • Jeszcze nie zdarzyło mi się zagapić, ale zawsze może być ten pierwszy raz. Plusem jest, że mieszkam niedaleko pętli tramwajowej i autobusowej, więc dalej nie pojadę. Gorzej już jak jadę w stronę centrum:) Książka jest całkiem fajna, ale trzeba mieć „wkręta” na nią:) Teraz dla odmiany czytam cięższą książkę.

  2. Tytuł jest bardzo zachęcający 🙂
    Myślę, że na te książkę też znajdę czas. Chociaż aktualnie czytam Pawlikowską o Himalajach, a w domu czeka na mnie Potter – chłopiec z blizną, na którego na każdym rogu czyha śmiertelne niebezpieczeństwo…. 🙂

  3. Okładka na pewno przyciąga uwagę, a treść? Brzmi interesująco. 🙂 Niestety, ostatnimi czasy mogę/muszę pozwolić sobie jedynie na książki naukowe… In fact, I can’t remember when was the last time I read a piece of a nice novel!

  4. O matko! Ile ja rzeczy przeczytałam albo w środkach komunikacji miejskiej, albo krajowej. To jest jeden z powodów, dla których kocham podróże. Bóg nie zabrał mi możliwości czytania w ruchu. Kapituluję tylko przed wyjątkowo dziurawymi drogami – jeszcze mi oczy miłe.
    Czytaniu w drodze chyba będe musiała oddzielną notkę u siebie poświęcić.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s