Rozpusta w Pantilandzie

Witam moich czytelników. W związku  z tym, iż w końcu znalazłam trochę czasu, mam przyjemność przedstawić Wam nową, trochę zaległą recenzję. A przy tym chcę skorzystać z okazji i życzyć Wam moi Kochani Wesołych Świąt.
Wracając do kwintesencji tej notki, chciałam podzielić się z Wami, Drodzy Czytelnicy i Blogowicze, moimi wrażeniami po lekturze książki Noblisty z 2010 roku o dość ciekawym tytule  „Pantaleon i Wizytantki”. Ciężko mi coś powiedzieć na  jej temat,  gdyż jestem trochę skonfundowana. Z jednej strony czuję  niesmak, z drugiej uśmiecham się sama do siebie, z trzeciej- natomiast- podziwiam autora oraz tłumacza (Carlos Marrodán Casas). Czuję niesmak, bo temat powieści był dla mnie trochę ciężki i dość szokujący. W końcu temat seksu dość często jest tematem tabu. Uśmiecham się do siebie, bo książka jest dowcipna i jak głosi opis na okładce powieść „jest satyrą, pod której przykrywką, autor przemycił refleksje kompromitujące armię i system sprawowania władzy”*, chociaż ten aspekt nie jest tak dla mnie ważny, bo słabości władzy nie są nam znane od dziś. A  M.V. Llosę i C. M. Casasa podziwiam za język, którym opisali losy Kapitana Pantaleona Pantojy.  Widoczna zabawa językiem, słowami takimi: Pan-Pan, Pantiland czy Ciuciumama, sprawiają, że z czystym sumieniem mogę docenić pracę obu Panów przy tworzeniu tego dzieła.
Fabuła powieści jest dość ciekawa i dla mnie – jak już wcześniej wspomniałam- dość szokująca. Młody Kapitan Pantaleon Pantoja wraz z matką Leonor i  żoną Pochitą zostaje wysłany przez służby Sił Lądowych do Iquitos, gdzie ma wypełnić tajemniczą misję. Ma stworzyć oddział Wizytantek, które mają za zadanie zmniejszyć liczbę gwałtów dokonywanych przez żołnierzy Sił Lądowych Peru. Kapitan w każdym calu planuje szczegóły misji, każdy swój ruch, najmniejszą decyzję skrupulatnie zapisuje w raportach, które potem przedkłada swoim przełożonym. Podczas tej misji zyskuje sobie zarówno zwolenników jak i przeciwników. Ale czy jego misja odniesie sukces? Czy jego życie ciągle będzie takie jak dawniej?

Niezależnie od odpowiedzi na pytania, muszę powiedzieć, że jestem pod wrażeniem, że główny bohater z takim zaangażowaniem poświęca się tak brudnej misji. Poznaje środowisko, i w rzeczowy sposób powiększa swój oddział kobiet, które sprzedają swoje ciało, by pomóc Pantaleonowi wykonać swoje zadanie. Kobiety sprowadzone są do instrumentów, które mają umożliwić mężczyznom upust ich żądzy. Z drugiej strony, kapitan stara się, by kobiety były szanowane, mimo ich profesji. Po części, się mu to udaje, mimo iż  nie jest to łatwe.
Oprócz tego zadziwia mnie, że z taką otwartością  autor przedstawia temat seksu, że seks nie jest tematem zakazanym,  że nie jest czymś gorszącym. Czasem nawet osoby w  związku, które są sobie bardzo bliskie, nie są w stanie poruszać tematów intymnych, a tutaj autor bez ogródek wspomina o odmianach, o ilości stosunków, lub o upodobaniach.
Nie mniej jednak, jest to powieść godna uwagi; powieść, którą należy przeczytać by poznać poczucie humoru, którym M.V. Llosa dzieli się z czytelnikami. To właśnie ten humor sprawia, że ciężki temat, nie jest już taki ciężki. Nie zmienia to jednak faktu, że lektura zmusza do przemyśleń i do wyciągania wniosków.
Polecam książkę, miłośnikom noblisty, kobietom i mężczyznom i tym, dla których tematy tabu nie istnieją.

* jest to niedokładny cytat- dostosowany na potrzeby recenzji

„Pantaleon i Wizytantki” Mario Vargas Llosa wyd. Znak

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s