Sosnówka nad jeziorem

No tak, wzięłam książkę do ręki i przepadłam, a może wpadłam jak śliwka w kompot? Jedno jest pewne szkoda, że książka skończyła, ale z drugiej strony cieszę się, że czeka już na mnie kolejna część. Mam nadzieję, że równie udana jak ta.

Siadłam z „Dziedzictwem” w ręce no i niestety wołami trzeba by było mnie od tej książki odciągnąć, a i tak zapewne by to nic nie dało.
Młoda dziewczyna, Anna Towiańska dziedziczy dwór Sosnówka na Kujawach, położony nad jeziorem, niedaleko lasu. Wszystko wygląda jak z bajki. Pełna sielanka. Bohaterka zakochuje się w miejscu, poznaje wielu przyjaznych ludzi, którzy okazują jej wiele serca i zawsze służą pomocną dłonią. Od momentu otrzymania zrujnowanego dworu, życie Anny zmienia się diametralnie. (Nie chcę zdradzać fabuły, by nie pospsuć przyjemności czytania tej czarującej, urokoliwej powieści.)

Muszę powiedzieć, że jestem pod wrażeniem tej cudownej powieści. Atmosfera przepełniona optymizmem i ciepłem towarzyszy przez niemalże całą fabułę, chociaż znajdą się w niej też wzruszające momenty. Trudno mi to określić, ale było coś w tej historii takiego magicznego, a może raczej bardziej bajecznego? Szczerze, to nawet brakuje mi słów, gdyż ciągle jestem pod jej wpływem i żeby poczuć to, co ja to trzeba ją po prostu przeczytać.

Myślę, że warto też zwrócić uwagę na akcję, która była prowadzona w dość specyficzne sposób. Autorka dwutorowo prowadzi narrację. Przedstawia losy boahterów z lat 40 i 90 XX wieku i z XXI wieku, które się w jakiś sposób zazębiają.
Ten niekonwencjonalny sposób sprawia, że czytelnik przeżywa przygody wielu pokoleń. Tak czy owak, gratuluję pani M. Ulatowskiej pomysłu:)

Kolejna rzecz, która bardzo mi utkwiła w głowie, to to, że bohaterowie przedstawieni są jako dobrzy ludzie, którzy w najtrudniejszych chwilach potrafią wesprzeć. Oczywiście, pewnie znajdą sie ich jakieś wady, ale i tak nie zaburza  to ich pozytywnego wizerunku. Daje to mi nadzieję na to, że świat nie jest wcale taki zły, że są też uczciwi ludzie, na których można liczyć w każdej sytuacji.

Co tam nie będę się banalnie rozpisywać, bo o i tak nie mogę powiedzieć nic, co sensownie oddałoby moje przemyślenia i wnioski. Polecam ją wszystkim, wszystkim bez wyjątku.

„Sosnowe dziedzictwo” Maria Ulatowska wyd. Prószyński i S-ka

Reklamy

7 thoughts on “Sosnówka nad jeziorem

  1. Troszeczkę mi się to kojarzy z „Cukiernią pod Amorem” 😉 Z drugiej strony ostatnio powstaje sporo książek, w których główna bohaterka zmęczona wielkomiejskim życiem przenosi się na zaciszną prowincję i tam poznaje samą siebie. Np. taki „Dom nad rozlewiskiem”, po który nie mam odwagi sięgnąć 😉

  2. Podobno…. bo nie wiem czy wiecie, że serial został zmieniony bez zgody autorki o czym sama autorka mówiła w wywiadach. Dom nad rozlewiskiem ponoć jest naprawdę warty przeczytania….
    Moja lista książek „do przeczytania” ciągle się powiększa – chyba życia mi nie starczy.

  3. Oj tak. Ta książka wciąga i nie można się od niej oderwać 😉
    Początkowo podchodziłam do niej nieufnie, ale na szczęście moje obawy były bezpodstawne 😉

  4. fajny klimacik się zapowiada, ja uwielbiam” Szukając gdzie indziej” osada leśna, pan leśniczy i Dionka znudzona miejskim życiem, ale po książki M.Ulatowskiej chętnie sięgnę, bo lubię szarlotkę;)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s