Uszy zwierciadłem wspomnień

Autorka: Yoko Ogawa
Tytuł: Miłość na margiensie
Wydawnictwo: Wydawnictwo WAB
Wydane: Maj 2011

Książkę otrzymałam dzięki uprzejmości  wydawnictwa WAB i portalu Sztukater.pl, za co ślicznie dziękuję.

Kiedy tylko widzę japońsko brzmiące tytuły bądź nazwisko autora to wiem, że może warto sięgnąć po taką pozycję, by móc przekonać się czy rzeczywiście jest godna uwagi i czy mój japonistyczny nos mnie nie zawiódł. Nie zawiódł. Z czystym sumienie stwierdzam, że książka mnie „pożarła” i mogę częściej tak spędzać wieczory, chociaż miałam pewne opory by po nią sięgnąć. Ale dzięki małym namowom przeczytałam ją.  I naprawdę nie mam nic przeciwko temu, żeby u mnie zagościł japoński klimat, który ma w sobie to  „coś”, to „coś”, co nie pozwoliło mi koło tej książki przejść obojętnie.

Nie wiem dlaczego, ale książki połączone w jakiś sposób z Azją, tu mam na myśli z Japonią, zawsze są dla mnie takie magiczne, inne, czasem szokujące, ale zawsze wzbudzają u mnie bardzo żywe emocje. Ta literatura  oddziałuje na mnie zwykle pozytywnie, chociaż czasem jest inaczej. Jednak zawsze czas poświęcony takiej powieści nie jest stracony.

Narratorka- główna bohaterka, której imienia nie znamy zapada na dziwną chorobę uszu, słyszy dźwięki niesłyszalne dla innych. Choroba zbiega się ze zdradą i odejściem męża do innej kobiety. Dzięki swojej chorobie przypomina sobie pewne wydarzenia  z przeszłości, które chce uporządkować  i kiedy poznaje stenografa zaczyna się z tą przeszłością rozliczać. To właśnie stenograf pozwala jej uwiecznić jej wspomnienia.

Dzięki temu, że autorka nie nazwała swoich bohaterów wszyscy możemy nimi być lub się z nimi utożsamiać. Może to być Japończyk, Polka czy jeszcze ktoś inny. Każdy czuje to samo, przeżywa podobne rozterki, zakochuje się i tutaj żadne granice nie mają znaczenia, nie ważna jest narodowość, nie ważny jest kraj w którym się żyje. Ważni są ludzie i emocje, które im towarzyszą. „Miłość na marginesie” jest tak prawdziwa i tak uniwersalna, że czasem aż trudno w to uwierzyć, że nawet bariery kulturowe na linii czytelnik- autor nie przeszkodzą w zrozumieniu i odbiorze tej powieści.

Yoko Ogawa przekazuje nam pewne prawdy, o których często zapominamy. Trzeba najpierw rozliczyć się z przeszłości i ze wspomnieniami by móc zacząć życie od nowa. Zwraca uwagę czytelnika na drobne sprawy z życia codziennego, które nam umykają, które są dla nas bez znaczenia-na przykład  takie jak padający śnieg. Pisarska uświadamia nam, że to, co pozostaje w naszej pamięci często się zaciera, że to, co słyszmy pozostaje  w naszym sercu, i że można byłoby to jakoś uwiecznić  nawet na papierze. Czasem nawet warto.

A co mi się bardzo podobało? To metafory i symbole. Dla mnie uszy były równoznaczne ze wspomnieniami, ręce w szczególności palce można utożsamiać z wiążącymi uczuciami. Zakończenie również przypadło mi do gustu, bo się spodziewałam czegoś zupełnie odmiennego. Powieść jest inna, taka nieokreślona, a jednak fascynująca. Trochę smutna, ale wiejąca optymizmem.

Książkę polecam pasjonatom literatury japońskiej,literatury niebywale klimatycznej, która z pozoru wydaje się być dziwna, niekonwencjonalna, a jednak okazuje się ponadczasowa i bardzo rzeczywista. Polecam ją także tym, którzy chcą przeczytać coś innego niż zwykły romans czy powieść przygodową.

Moja ocena: 6/6

Reklamy

2 thoughts on “Uszy zwierciadłem wspomnień

  1. Lubię japońskich pisarzy i ten ich specyficzny rodzaj smutku i nostalgii dostrzegany w każdej książce w większym lub mniejszym stężeniu. Moim wielkim marzeniem jest odwiedzić Japonię, a te wszytskie książki mi ją przybliżają 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s