Tłumaczenia literackie

Dawno nie dzieliłam się z Wami informacjami na temat tłumaczeń. Dzisiaj jednak postanowiłam wrócić do tematu. Inspiracją była audycja o tłumaczeniach, która nadawało Radio Kraków 26 maja 2011 (Znajdziecie ją tutaj:KLIK).

Tłumaczenia literackie to ostatnio temat, w którym się poruszam. Czytam blogi czynnych tłumaczy, zastanawiam się nad samym przekładem literatury. I podziwiam osoby, które mają odwagę przetłumaczyć powieść. Ponadto, po wysłuchaniu tej audycji jestem przekonana, że wszystko jest możliwe i może kiedyś do mnie uśmiechnie się szczęście. Z drugiej strony wiem, że dokonanie przekładu nie jest łatwe, przecież „jakoś”  odzwierciedlić klimat panujący w utworze. Piszę jakoś, bo nigdy tłumaczenie nie będzie takie jak oryginał. Może będzie równie dobre, ale nigdy to nie będzie oryginał. I zawsze autorem tłumaczonego dzieła  będzie tłumacz, gdyż to on będzie tworzył powieść od nowa, chociaż oczywiście autor oryginału ma w powieści docelowej spory udział. W końcu na bazie oryginału powstaje przekład.

Zastanawiam się  czy są jakieś specjalne kryteria odnoszące się do tłumaczy literackich? Dochodzę do wniosku, że  jest zdolność wyrażenia myśli w języku ojczystym, co z a tym idzie posługiwanie się nim musi być na wysokim poziomie. Myślę, że talent, kreatywność, otwartość umysłu, znajomość języka, z którego się tłumaczy, wiedza na temat kultury i duża liczba przeczytanych książek na koncie także się przyda.Powiedziała, co wiedziała. Pięknie to wszystko brzmi, ale tak naprawdę, żeby to wszystko wprowadzić w życie, to nie taka łatwa sprawa. To jest wyzwanie, któremu nie każdy umie podołać.

I tak naprawdę, zanim zabrałabym się za takie tłumaczenie, najpierw sama spróbowałabym coś napisać by powoli się przenieść w świat literatury i stać się „pisarzem” by lepiej zrozumieć proces tworzenia i by używać języka literackiego, który jest tak różny od tego, który widzimy w dokumentach. Potem pewnie już mogłabym się zmierzyć z tekstem literackim, chociaż dalej byłabym zielona i nie miała pojęcia czy tak to naprawdę się je i czy na pewno z tym to się je.

Nie pozostaje mi nic innego, jak jednak kiedyś się przekonać czy podołam. Ale każdy przecież od czegoś zaczynał. A zatem muszę spróbować, tak mówi mi moje wewnętrzne ja.

Do poczytania w sieci.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s