Sprawiedliwości stała się zadość

Autorka: Anne Holt
Tytuł: Błogosławieni, którzy pragną…
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Wydane: czerwiec 2011

Egzemplarz recenzencki, za który serdecznie dziękuję, dostałam od Wydawnictwa Prószyński i S-ka.

I znowu spędziłam trochę czasu ze śledczą  Hanne Wilhelmsen z Okręgowej Policji w Oslo.  Były to godziny bardzo udane, mimo że kolejna sprawa, z którą funkcjonariuszka miała do czynienia nie była przyjemna. Gwałt jest chyba najtrudniejszym i najbardziej bolesnym przestępstwem, za które trzeba ukarać sprawcę. Wszystkim zależy na czasie, a ofiara chce jak najszybciej zapomnieć o tragedii, która ją spotkała i a trwające śledztwo jej to uniemożliwia. I właśnie z takimi emocjami musiałam radzić sobie podczas lektury.
Książka zaczyna się dość nietypowo, bo od dużej ilości krwi,  ale brakuje narzędzi przestępstwa oraz poćwiartowanego ciała.  Jedynie na miejscu potencjalnej zbrodni pozostawione są cyfry, które nic nikomu nie mówią, a które łączą wszystkie masakry, które miały miejsce co sobotę. Akcja tak samo jak w pierwszej części (Recenzja tutaj) toczy się powoli,  by na końcu znowu przyspieszyć i zadziwić czytelnika. Myślę, że to jest właśnie klucz do sukcesu. Powolne rozwiązywanie zagadki, która prowadzi do szybkiego końca. Policja jest trochę nieudolna, ciągle nie może rozwiązać spraw, których z każdym dniem przybywa. Policja po omacku szuka dowodów, ale czy uda im się wpaść na odpowiedni trop, tego już nie zdradzę.
Co mnie urzekło w tej serii? Może to, że autorka nie stroni od trudnych tematów, które nie są nam obce. A jednak nie zawsze o nich głośno się mówi, bo są bardzo kontrowersyjne, są tematami tabu. Wątek homoseksualny, który został rozbudowany w tym tomie utwierdza mnie w przekonaniu, że z trudnością przychodzi ludziom akceptacja odmiennej orientacji, ale nie jest to niemożliwe. Kolejną rzeczą, która bardzo mnie poruszyła jest  związek między ojcem a córką, który potrafi być bardzo silny. Zawsze uważa się, że dzieci mają silną więź z matką, bo to przecież ona wydała je na świat, to ona je nosiła w brzuchu przez tyle miesięcy, karmiła je i opiekowała się nimi. Tutaj autorka pokazuje, że tak samo można być bardzo przywiązanym do ojca, który może być całym światem, ojcem i matką w jednym, który kocha swoje dziecko bezgranicznie, do tego stopnia, że potrafi wyjść poza granice prawa.
I nie pozostaje mi nic innego jak, polecić tę książkę wszystkim fanom kryminałów oraz tym, którzy chcą poczytać o rzeczach trudnych, które przedstawione są w zwykły sposób, bez owijania w bawełnę i bez ukrywania faktów.
Dodam, że z niecierpliwością oczekuję na kolejne perypetie funkcjonariuszy z Oslo.
Moja ocena: +5/6


Reklamy

Brudna sprawa

RECENZJA BIERZE UDZIAŁ W KONKURSIE ZORGANIZOWANYM PRZEZ SERWIS ZBRODNIA W BIBLIOTECE KLIK

Kryminały skandynawskie podbijają rynki wydawnicze. Z niemal każdej okładki bombardują nas hasła: najlepszy autor, najlepsza autorka kryminałów szwedzkich, norweskich. Chwyt reklamowy działa, człowiek sięga po taką książkę, nastawiony dość sceptycznie. Zapewne- jak to reklama- okładka kłamie. Przecież nie wszystko jest takie genialne, przecież jakoś czytelnika trzeba złapać, ale czy ów czytelnik dotrwa do końca lektury, nie jest już takie ważne. Ważne jest by tylko nabył książkę.
Mniej więcej takie były moje przemyślenia kiedy sięgałam po książkę Anne Holt, „norweskiej mistrzyni kryminału”*. Kiedy czytałam „Ślepą Boginię”  początkowo nie byłam zachwycona, ale jednak jakaś nadprzyrodzona siła mnie przy niej trzymała. Chociaż akcja posuwała się powoli do przodu, to jednak czasem niewielki element, który pasował do układanki, pchał sprawę na przód. Krok po kroku funkcjonariusze prawa odkrywali prawdę. Zaczęli od snucia domysłów, szukając niezbitych dowodów na to, że ich przypuszczenia nie są fałszywe. Kiedy wpadali na trop, macki przestępców, obecne były w gmachu policji i skutecznie krzyżowały działania stróży prawa.
Jednak sprawa, która opisana jest na kartach książki, jest sprawą trudną i praktycznie nie do rozwiązania. Sprawa narkotyków nie jest nikomu obca. Nieważne, że akcja dzieje się Oslo,  narkotyki jest to temat nader aktualny. Nie ważne czy dilera narkotyków znajdziemy za granicą czy u nas w kraju. I tak go kiedyś dosięgnie sprawiedliwość. Ta książka daje nam nadzieję na to, że przeważnie się udaje odnieść sukces, mimo że wszystko wskazuje na to, że nie można złapać sprawcy z powodu braku dowodów.
Kiedy wydaje się, że wszystko już stracone, akcja przyspiesza i zaskakuje nas niesamowitym zakończeniem. Właśnie dla tego napięcia i takiej niespodzianki warto przeczytać tę książkę. Ponadto, autorka nie nudzi swoimi wywodami prawniczymi. Tak, pokazuje jak funkcjonują urzędnicy, jak działa ta cała prawnicza machina. Uświadamia nam, że przestępcą może być każdy, dosłownie każdy: od przeciętnego, zwykłego szaraka po zawodowego prawnika tudzież inną osobę, która jest ważna dla państwa. Zbrodnia i przestępstwa nie wybierają, każdy może być uwikłany w brudne sprawy, od których potem nie może uciec, bo raz już na tą złą drogę zszedł.
Już trzymam w  ręku drugą część, gdyż chcę dowiedzieć nad jaką kolejną sprawą bohaterowie będą pracować. Mam nadzieję, że następna będzie równie pociągająca i ważna dla społeczeństwa.

* tak bynajmniej głosi okładka książki

„Ślepa Bogini” Anne Holt, wyd. Prószyński i s-ka

Premiera książki

Taką o to informację otrzymałam przed chwilą na maila. Postanowiłam, że się z nią z Wami podzielę:

Czy Ty również możesz powiedzieć: „Książki Moja Miłość”?


KSIĄŻKI. MOJA MIŁOŚĆ”. Tym jakże niewinnym tytułem opatrzono książkę zawierającą treści – nie bójmy się tego powiedzieć – obrazoburcze i sprzeniewiercze wobec wszelkich statystyk i analiz rynku czytelniczego w Polsce! Książkę popularyzującą niezwykle groźną herezję, zataczającą w społeczeństwie coraz szersze kręgi… Czytanie!
Podobno w Polsce w zastraszającym tempie maleje liczba osób, które sięgają po książki dla przyjemności. Statystyki lecą na łeb, na szyję, eksperci grzmią w mediach o wtórnej analfabetyzacji naszych krajanów, a biblioteczne i księgarniane regały pokrywają się podobno niebezpiecznym dla zdrowia kurzem…A tu – proszę! Pojawia się nagle grupa maniaków, którzy nie tylko nie wstydzą się przyznać do tego, że książki darzą uczuciem gorącym i żywiołowym, lecz w dodatku tę swoją literacką miłość ośmielają się przelewać na papier, tworząc w ten sposób… kolejną książkę. I są to zarówno wielokrotni recydywiści w tej dziedzinie, jak i debiutanci, którzy do tej pory twórczość literacką uprawiali pokątnie, do szuflady i dopiero wkraczają na drogę literackich zbrodni…
Plon ich działań oraz machinacji okazuje się bardzo różnorodny – od najmroczniejszych wizji świata, w którym książki są puste (Cicha praca automatów) lub niepotrzebne (Nawet gołębie popełniają samobójstwo), poprzez literackie dowody na silne powiązania literatury z życiem uczuciowo-erotycznym istot ludzkich (Książka na poprawę humoru, Pasażerka, Miłość dzięki książce, Magiczna książka), po teksty silnie uwydatniające, jeśli nie magiczną, to co najmniej podejrzanie tajemniczą moc lektury (Uczeń czarodzieja, Martyna Raj). Nie zabraknie też rozważań na temat książek, które stają się substytutami życia (Mur z książek), znaczenia aktu czytania (Lubimy czytać), trudności związanych z aktem tworzenia (Fatalny manuskrypt), inspirującej – nie zawsze do dobrych rzeczy – mocy książek (W pogoni za mordercą) oraz wyznań… tytułowej bohaterki (Przygoda z ludźmi). Czytelnik zawita też na moment do świata fantasy (Zaklinaczka zła) A na deser – kilka cytatów z życia tych, którzy niekoniecznie czytają dla przyjemności, czyli dręczonej lekturami młodzieży szkolnej (Światowy Dzień Książki).
Czyżby dla każdego coś miłego? To już ocenią czytelnicy, którzy odważą się sięgnąć po tę nietypową publikację. Publikację, która zapewne nie dostanie Nobla, ba, nawet NIKE, ale która – mimo wszystko – zasługuje na uwagę jako istotny argument w toczącej się od lat dyskusji na temat stanu czytelnictwa w Polsce. I dowód na to, że niektórzy nie tylko czytają z zapałem, ale też sami sięgają po pióro, by otwarcie wyrażać swoją miłość.
Przyjmijcie to „dziecko miłości” życzliwie. A może sami zainspirujecie się zawartymi w tej książce historiami i
sięgniecie po pióro tudzież klawiaturę, by wzbogacić świat literatury o własne dzieło?