Agent versus agent

Oj tak i znowu spotkałam się z ryczącymi menopauzalnymi kobietami z agencji matrymonialnej.  Znowu śledziłam przygody czterech babek, które prowadzą Klub Matek Swatek i swatają dzieci swoich zdesperowanych klientów. Tym razem wyruszają do Londynu… I tutaj okazuje się, że swatanie wcale nie jest takie bezpieczne. Dlaczego? A to po odpowiedź odsyłam Was do książki.
Trudno mi powiedzieć czy bardziej podobała mi się pierwsza część „Matek Swatek” czy druga. Jedno jest pewne. Ewa Stec znowu zapewniała mi kawał przyjemnej lektury. Jaką receptę mi autorka przepisała, ano taką:
szczyptę humoru, multum przygód, odrobinę sensacji i kryminału oraz lekki język.

Ta receptura zapewniła mi kilka godzin relaksującego czytania, które może- mimo wszystko- trzymało mnie w napięciu i łechtało moją ciekawość.

Polecam dla rozrywki. Miło można spędzić czas z szalonymi babkami – agentkami ds. swatania.

„Klub Matek Swatek Operacja: Londyn” Ewa Stec, wyd. Otwarte

Weekendowe obcowanie z obcym po obcemu nr 2 /2012

Dzisiaj przekażę Wam na łamach tego bloga, moje wrażenia z lektury, bo recenzją tego raczej nie nazwę.:)

Gdzieś w internecie zobaczyłam zapowiedź tej książki. Zaintrygowało mnie jak historia miłosna może nie być banalna. Przecież każda książka o miłości jest  pełna sielankowych momentów, happy endów.  Taka słodka i cukierkowa, że aż nieprawdziwa. Inna przecież nie może być. O Boże, jak ja się okrutnie pomyliłam.  A dodam, że z punktu widzenia tłumacza, to musiało być niezłe doświadczenie zawodowe.

„Q” by Evan Mandery ( w Polsce premiera początkiem lutego, wydana nakładem Wydawnictwa Sine Qua Non  pt. „Q. Ponadczasowa historia miłosna”), to powieść o wielkiej miłości, ale ugryziona z innej strony. Powiedziałabym, że dość nietypowej.

Historia opowiedziana jest  z perspektywy mężczyzny, który poznaje kobietę. Między nimi nawiązuje się więź, tak silna, że są w stanie poświęcić swój związek. Co ciekawe narrator jest wrażliwym facetem, nauczycielem i dość kiepskim pisarzem. Ale tylko w tej książce, ponieważ sam autor stworzył świetną powieść, w której niesamowicie dał odczuć, że jego bohater kiepsko sobie radzi jako pisarz, bo zwyczajnie przynudza.
Dzięki wskazówkom z przyszłości,  główny bohater wie, co robić. Chociaż trudno powiedzieć, czy wybory podyktowane przez przebłyski przyszłości są słuszne.  Lektura zmusza nas do myślenia o tym, co by było  gdybyśmy mogli swoje życie przeżyć jeszcze raz. Na nowo, ale posiadając wiedzę o  swojej przyszłości. I zastanawiamy się, czy czegoś nie można by było w naszym życiu zmienić. Książka nie daje nam gotowych odpowiedzi, ale pobudza nas do aktywności i do odnalezienia własnego, unikatowego rozwiązania.
Jest może trochę filozoficzna, ale nie przesadnie. Jest inna niż wszystkie lukrowane miłosne historie.  Mnie zaskoczyła bardzo pozytywnie, bo to coś zupełnie odmiennego, coś z czym często się nie spotykam.

Może podsumuję ją jednym zdaniem.   „Q” to dowcipna, romantyczna, filozoficzna, nieprawdopodobna,  trochę futurystyczna książka o sile miłości, którą każdy chciałby przeżyć. Polecam, bo o takim uczuciu warto czytać.

Koszmar za koszmarem

Autorka: Viriginia C. Andrews
Tytuł: Kwiaty na poddaszu
Wydawnictwo: Świat Książki
Wydane: luty 2012

Konkurs ze światem książki. Serdecznie dziękuję za egzemplarz wydawnictwu Świat Książki.

Po przeczytaniu takiej książki aż włos się jeży na głowie i długo jeszcze zjeżony pozostaje. Tak długo jak słowa książki kołaczą się po głowie. Czasem  odnosi się wrażenie, że niewiele już może człowieka zdziwić, niewiele zaskoczyć czy nawet zniesmaczyć. A jednak czasem jeszcze coś jest wstanie silnie zadziałać na nas i na naszą duszę. To jest taka książka  wzburzająca krew u czytelnika, który potrzebuje czasu by do siebie dojść po takiej lekturze.

Zawsze wydawało mi się, że jeśli się ma dzieci to robi się dla nich wszystko, by były szczęśliwe. Tutaj jednak matka świadomie zgotowała  swoim dzieciom koszmar. Zamiast chronić swoje pociechy przed złem całego świata sama je w jego  kierunku pcha. Matka owładnięta żądzą pieniądza jest skłonna poświęcić wszystko i wszystkich. Zaślepiona bogactwem zapomina o swoich dzieciach, a sama korzysta  życia. Ale może od początku?

Poznajemy rodzinę Dollangangerów z perspektywy dziewczynki, Cathy. Ma ona  starszego brata, kochających rodziców. Potem okazuje się, że także będzie miała rodzeństwo: brata i siostrę. Ich szczęście nie trwa długo. Ojciec ginie w wypadku samochodowym. A Cathy wraz z mamą i rodzeństwem przeprowadza się do domu obrzydliwie bogatych dziadków. Jednak tam rodzeństwo zostaje uwięzione w jednym pokoju.  Nie mogą wychodzić na zewnątrz. Dostają tylko jedzenie, pod warunkiem, że wykonują polecenia srogiej, wiedźmowatej babci.  Dzieci żyjące nadzieją lepszego jutra są gotowe zjeść mysz, wypić własną krew. W tym  samym czasie ich matka próbuje wkupić się  w łaski umierającego ojca, by odziedziczyć cały majątek.  A dzieciom zamiast siebie oferuje ubrania, książki i zabawki by z czasem kompletnie o nich zapomnieć. W takich warunkach dzieci  żyją kilka lat. Czy coś się zmieni? Czy odżyją i będą szczęśliwe?

Historia jest wspomnieniem Cathy o traumie, którą przeżyła w domowym więzieniu. Narratorka skupia się na swoich odczuciach, na tym, co ją gnębi. To zdecydowanie nadaje powieści rzeczywistości, sprawia, że jest prawdziwa i daje czytelnikowi wiele do myślenia.

Ta książka wciąga jak bagno. Bo to jest bagno, które ukazuje zepsucie  rodziny do szpiku kości, ale mimo to, coś nas ciągnie do tej książki i nie można spać. Nie można usnąć, bo trzeba ją przeczytać do końca, a potem nie można zasnąć, bo powieść okupuje wszystkie nasze myśli. Skoro książka potrafi tak zawładnąć czytelnikiem, to jest godna przeczytania. A czas spędzony z nią, nie jest absolutnie czasem straconym.

Polecam „Kwiaty na poddaszu” (jest to pierwsza część  o rodzinie Dollangangerów), ale tylko ludziom o mocnych nerwach. Bo ta powieść wyzwoliła we mnie takie pokłady emocji i uczuć, że do tej pory nie mogę się pozbierać, a już zdążyłam się z tematem „przespać”. A może masz ochotę poznać historię o zakazanej miłości, której konsekwencje będą ciągnęły się latami, to ta pozycja musi znaleźć się na twojej liście „must read- muszę przeczytać”.

Moja ocena: 6/6