Morze kawy i szczypta kardamonu, czyli co w literaturze piszczy nr 1/2012

Ten rok jest dość pomyślny i bogaty w pomysły. A skoro pomysły to postanowiłam rozpocząć kolejny cykl. Tym razem będzie to galimatias moich myśli na temat… No właśnie jaki? Może to być zapowiedź książki, może jakaś powieść, która szczególnie utkwiła mi w pamięci, może bohater. Trudno mi tak naprawdę powiedzieć, co to będzie, bo to tak zależy od chwili i mojego skomplikowanego umysłu. Jedno jest pewne, to wszystko będzie się dotyczyć literatury. Będzie to cykl, więc  będzie się pojawiał co jakiś czas, w miarę regularnie.

I na dzisiaj mam piękny temat. Co mnie urzeka w literaturze?  Dlaczego czytam?

Literatura to moje schronienie, to mój azyl, w którym się chowam przed całym światem. Nie muszę wyjeżdżać, nie muszę nigdzie się ruszać. Wystarczy kocyk, poduszeczka, kawa, herbata, coś słodkiego bądź coś do chrupania i oczywiście kawał dobrej lektury. Im więcej stron tym lepiej. Im bardziej opasłe tomisko, tym większy głód słowa czuję.  I tak wyposażona zapadam się w sofie, fotelu, czy co tam mam pod ręką. Codziennie muszę przeczytać choćby stronę. Oczywiście zdarza mi się, że nie czytam przez chwilę, ale wtedy wracam ze zdwojoną siłą, z nową energię by znowu poczuć zapach książki, ujrzeć rząd literek grzecznie stojących, które czekają na swoją kolej.
I nikt mi nie powie, że w słowach nie ma magii, że książki są puste. W tych czarnych robaczkach drzemie ogromna moc, która pobudza naszą fantazję, dotyka naszej podświadomości. Historie na nas wpływają, wywołują emocje, kształtują światopogląd. Wzbogacają słownictwo, dają schronienie przed rzeczywistością, pozwalają zabić czas.  I najlepsze jest to, że każdy inaczej odbierze książkę, na czymś innym skupi swoją uwagę. Jednemu czytelnikowi przypadnie do gustu, zauroczy się nią, pokocha jak nic innego na świecie, drugi tę samą książkę znienawidzi, znajdzie w niej mnóstwo wad. I tutaj okazuje się, że jedno dzieło potrafi wywołać tyle reakcji, często skrajnych. I to dla mnie jest fenomenalne, to właśnie mnie urzeka. Ile czytelników, tyle opinii i wrażeń. A przecież od dawna wiadomo, że de gustibus…

A czytam, bo muszę. Bez tego mój świat byłby pełen rutyny. To dzięki książce mam na co czekać. Zawsze mam przed sobą jakąś nową przygodę, która potem zamieszkuje moją podświadomość.  Nie straszne mi statystyki, bo ja się w nie nie wbijam, bo czytam więcej niż  one mówią.

A skoro już mowa o  literaturze, to wszystkich fanów kryminałów, thrillerów zapraszam do przyłączenia się do Syndykatu Zbrodni w Bibliotece. Więcej dowiecie się tutaj.

Reklamy

2 thoughts on “Morze kawy i szczypta kardamonu, czyli co w literaturze piszczy nr 1/2012

  1. O tak, książki mają niesamowitą moc.
    Ja też czasem, żeby się odprężyć niekoniecznie muszą wyjeżdżać czy gdzieś wychodzić. Wystarczy dobra książka i kubek pysznej i pachnącej herbatki:)))

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s