Przeprawa życia

Autorka: Manuela Gretkowska
Tytuł: Agent
Wydawnictwo: Świat Książki
Wydane: maj 2012

 Serdecznie dziękuję za egzemplarz wydawnictwu Świat Książki.

Zdarza się, że ktoś bliski nas oszukuje. My mu święcie wierzymy, ba nawet ufamy. Ale nie wiem jak bardzo ta druga osoba nas zawodzi. Za naszymi plecami prowadzi podwójne życie. Oszukuje innych , oszukuje samego siebie. Początkowo wydaje się, że taki stan rzeczy będzie trwał wiecznie. Jednak z czasem pojawiają się wyrzuty sumienia, które niczym metka w ubraniach uwierają winowajcę.  Aż nagle jeden błąd, dziwny splot wydarzeń i cała misternie przygotowywana i planowa tożsamość się rozpada, a życie kruszy się.  Nic już nie jest takie same jak było. Doskonale dowiemy co się dzieje w takim przypadku, kiedy prawda wychodzi na jaw sięgając po „Agenta”. Warto poznać tę niezwykłą historię.

Przyznaję się, że to jest pierwsze spotkanie z tą autorką, ale zdecydowanie takie stan rzeczy muszę naprawić. Uwielbiam cięty język w literaturze, brak sztuczności, napompowania.  Zwykle takie powieści czyta się łatwo i przyjemnie (paradoksalnie, bo ta nie należy do przyjemnych i lekkich jakby się mogło wydawać). Mimo to pochłania ją się szybko.

Manuela Gretkowska  dała mi ciężką lekcję życia, powieść na energetyzowaną emocjami. Takiego ładunku nie da się zdetonować od razu,. Potrzeba czasu, który złagodzi odczucia. W niewielkiej objętości znajdziecie ogrom informacji, moc wrażeń i przemyśleń. Od uśmiechu błąkającego się na ustach, po łzy, złość. Wahania nastrojów   towarzyszące przy poznawaniu bohaterów nie są  niczym, co mogłoby mnie zdziwić.

Natomiast końcówka totalnie mnie zmiażdżyła. Byłam przygotowana na  zupełnie inny rodzaj zakończenia. Jednak Manuela Gretkowska wyprowadziła mnie skutecznie w pole i dzięki jej za to.   Nie lubię przewidywalnych książek. I to są wystarczające powody do tego, żeby sięgnąć po inne dzieła tej autorki. Na pewno to uczynię.  Wy dzięki  „Agentowi” przypomnicie sobie, że za błędy trzeba płacić- czasem nawet dość słono, i że   nawet zdradzona żona potrafi zachować się z klasą.

Moja ocena: 6/6

Reklamy

Życie i jego oblicze

Autor:Praca zbiorowa
Tytuł: Szkice z życia
Wydawnictwo: RW2010
Wydane:  maj 2012

Za e-booka dziękuję organizatorkom akcji  „Blogerzy książki piszą”.

Generalnie nie przepadam  za opowiadaniami. Zwykle są jakieś krótkie, jeszcze dobrze się akcja nie zacznie, a już jest po wszystkim. Tym razem jednak skusiłam się. I mimo uprzedzeń do tej formy, jestem mile zaskoczona. Zbiór opowiadań podołał moim oczekiwaniom. Nie każde trafiło w mój gust czytelniczy, ale obiektywnie stwierdzam, że jest to antologia godna uwagi. Jeśli dostanie się w Wasze ręce, koniecznie się w nią zagłębcie. Na pewno każdy znajdzie coś dla siebie.

Ja znalazłam kilka opowiadań, które stały się bliskie mojemu sercu. Jednym z nich jest „Opowieść trzeciego stopnia”. Niesamowicie zaskoczył mnie pomysł na fabułę. Jest nietuzinkowy i z całą pewnością wyróżnia się na tle całej twórczości, którą blogerzy dzielą się  z czytelnikami . Mnie  nawet przez myśl nie przeszło, że mogłabym się wcielić w jeden ze stopni schodów i podzielić się z innymi swoimi przemyśleniami. To się nazywa dopiero kreatywność!
Natomiast kolejne dwa opowiadania („Ostatnia misja” i „Powrót ojca”) bardzo mnie wzruszyły, długo nie mogłam osuszyć łez. Do tej pory nie mogę się pozbierać po tej dawce emocji. Z czasem emocje zbledną, ale bez wątpienia te dwa opowiadania na długo pozostaną w mojej pamięci.
I ostatnim tekstem, który – bez dwóch zdań- wciągnął mnie to „Lustro”. Nie ukrywam, że z wielkim napięciem śledziłam wydarzenia i z ogromnym żalem pożegnałam się z bohaterami. I nie jest ważne, że dany utwór nie miał kilkuset stron, dla mnie był tak samo atrakcyjny jak wielowątkowa powieść.

Zresztą cała antologia utrzymana jest w jednym, dość ponurym, niejednokrotnie przygnębiającym klimacie. I być może to dobrze, bo współgra z tytułem całego tomu. A sam zbiór jest dla mnie bardzo oczyszczający i na pewno warto do niego powrócić za jakiś czas i na wyrywki poczytać sobie, co mają do powiedzenia blogerzy, którzy są złaknieni tworzenia. Mam nadzieję, że będę miała okazję przeczytać jeszcze coś ich autorstwa.

Bo mimo 300 stron czyta się szybko, łatwo i przyjemnie. Nie czuje się dysharmonii. Wręcz przeciwnie, różne osobowości, różne teksty, odmienne pomysły. Te wszystkie czynniki składają się na sukces tego całkiem grubiutkiego e-booka.

Zatem ściągajcie i czytajcie!

 


Babcia baci nierówna

Autor: Anna Fryczkowska
Tytuł: Starsza pani wnika
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Wydane:  maj 2012

Za książkę dziękuję wydawnictwu Prószyński i S-ka.

Stetryczałe sąsiadki  potrafią niejednego lokatora bloku doprowadzić do białej gorączki. Wścibska moherowa babcia, która prowadzi rejestr  ksiąg wejść i wyjść żyje życiem innych. Wie wszystko: kto, gdzie, kiedy i dlaczego. Istna inwigilacja. Wszędzie wścibia swój nos, wszędzie musi dodać swoje dwa grosze. „Boże uchroń mnie przed tym i nie pozwól mi tak namolnie się zestarzeć”- pomyśli wielu z nas.  Anna Fryczkowska  łamie wszelkie stereotypy. Zamiast pokazać bezsilną staruszkę, która gubi się w dobie postępu technologicznego przedstawia pełną życia gromadkę babć, które wiele mają za uszami. Zamiast jęków schorowanych babć naszym oczom ukazują się diabelnie sprytnie starsze panie, dla których uroda i romanse nadal są bardzo ważne, bo grają pierwsze skrzypce w ich życiu.  A prawie trzydziestoletni młodzieniec powoli przeobraża się w zaradnego faceta. Na kartach książki mamy możliwość zobaczyć jego przemianę.

Niesamowite, co potrafi stworzyć wyobraźnia autora i do jakiej krainy zbrodni kryminalnych potrafi nas przenieść misternie utkana historia. Z pozoru zaczyna zwyczajnie, „stary koń”- wnuczek mieszka ze swoją babcią, która zdecydowanie bywa nadopiekuńcza.  Jednak mimo tej wady babcia pragnie, aby jej ukochany wnuczek się usamodzielnił i za jego plecami próbuje mu pomóc w śledztwach, które zostały mu powierzone.  Okazuje się, że babinka jest sprytniejsza niż ktokolwiek mógłby przypuszczać. I od tej kończy się wszystko, co zwyczajne.

Przerażające były dla mnie sceny z kotami. Bardzo lubię koty i sama miałam ochotę rozprawić się z oprawcą kotów.  Odkryłam w sobie niezliczone pokłady złości i oburzenia. Kto wie czy sama nie zachowałabym się podobnie jak bohaterki.

Ogromnym i niezaprzeczalnym plusem jest fabuła, której wątki zazębiają się dokładnie i nie mogłam doszukać się w tej plecionce żadnych luk. Wątek kryminalny trzymał mnie w napięciu do samego końca. Cóż więcej można powiedzieć? Gratuluję pomysłowości i precyzyjności w tkaniu tak intrygującej i oryginalnej powieści.

Książkę, tak samo jak „Kobietę bez twarzy” czyta się szybko i sprawnie. Lekki styl, niesamowicie przyjazny język  zapewniają nam godziny relaksu, uśmiechu, przerażenia i złości. Jeśli bowiem lektura pobudza moje emocje,  zaliczam ją do pozycji godnych przeczytania. Zatem koniecznie przeczytajcie niesztampowy kryminał, w którym autorka uśmierca nie tylko ludzi i gdzie  staruszki pełne werwy podbijają blokowe podwórko. A sama dzięki tej książce przestanę patrzeć na staruszki z przymrużeniem oka, bo już wiem do czego mogą być zdolne.

Moja ocena: 5/6