„Utracony raj” Cees Noteboom

Są książki, w których zakochujemy się od samego początku. Są i takie, których nienawidzimy już od pierwszego zdania. Są jeszcze takie, do których trzeba dojrzeć, bo one przemówią do czytelnika dopiero za jakiś czas. „Utracony raj” znajduje się w którejś w tych kategorii, chyba.  Dla mnie jest to lektura będąca wielką zagadką, z którą nie wiem, co zrobić.

Bez wątpienia można powiedzieć, że jest to powieść  niecodzienna. Jej niesztampowa budowa, piękny poetycki język pozwalają czytelnikowi na delektowanie się słowami, które w otoczeniu innych nabierają większego znaczenia. Sama struktura utworu jest dość ciekawie przedstawiona. Rzadko autor pisze  o rzeczach- na pozór- tak oczywistych w taki oryginalny, zawoalowany sposób.  Nic w tej historii nie jest powiedziane wprost. Przedstawione zagadki zmuszają niejako czytelnika do skoncentrowania się na treści,  by choć trochę uchwycić fabułę. Zapewne każde kolejne spotkanie z tą książką zaprowadzi czytelnika inną drogą do sedna sprawy. I to jest właśnie, to coś co zasługuje na uwagę.

Cees Noteboom to pisarz, z którego twórczością nie ma się do czynienia za często. I to czyni tę pozycję interesującą i stawia ją dość wysoko na liście książek do przeczytania. A zwłaszcza jeśli chcecie sprawdzić co ma wspólnego  tytułowy  utracony raj z „Paradise lost” Johna Miltona, lub gdzie w tym wszystkim znajdują się anioły i co Australia ma takiego w sobie, że nęci  i staje się azylem dla zranionej duszy i zbrukanego ciała.  Odkryjcie to sami- oczywiście jeśli jesteście gotowi na wyzwania, bo ta niewielka książeczka niesie z sobą ogrom treści, których za pierwszym podejściem nie da się odkryć. Zatem eksplorujcie i rozmyślajcie!

Bo czasem warto oczyścić swoją duszę i przeczytać coś zupełnie odmiennego, co nie będzie zwykłą popularną lekturą. Należy  od czasu do czasu odejść od swoich kanonów i sięgnąć po, coś, co diametralnie odbiega od naszych standardów czytelniczych.

 Ocena: 4/5

Recenzję możecie znaleźć również na (kliknij  w logo):

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s