„Pensjonat na wrzosowisku” Anna Łajkowska

W letnie wieczory często czujemy przemożną chęć sięgnięcia po lekką, niezobowiązującą lekturę. Może być  nawet mało odkrywcza, czasem nawet przewidywalna, ale jeśli za oknem panuje upał, który staje się nie do wytrzymania, będzie to idealny sposób na odrobinę przyjemności. Dodatkowo chłodny, angielski klimat panujący na kartach powieści ochładza nasze ciało i umysł. Zatem czasem warto sięgnąć po coś zupełnie niewymagającego, takiego jak „Pensjonat na wrzosowisku” Anny Łajkowskiej.

Basia, kobieta zmęczona życiem, macierzyństwem i mężem ucieka od codzienności i wyrusza do krainy sióstr BrÖnte. Ma dość wiecznie kłócących się dorastających córek, siedzenia w domu i podążania za ambicjami męża. To właśnie w Yorkshire poznaje ludzi, którzy są dla niej bardzo życzliwi, wręcz wyciągają do niej ręką z sercem na dłoni. Wydaje się, że to istna sielanka.  Ale oczywiście problemów też nie brakuje. Basi ciężko jest przystosować się do realiów panujących w Anglii, bariera językowa wydaje się nie do przeskoczenia. Jednakże, jak to bywa w bajkach, wszystko dobrze się kończy, a marzenia się spełniają. To wszystko składa się na przyjemną, relaksującą powieść zapewniającą chwile wytchnienia. I mimo mało zaskakującej fabuły, czyta się tę pozycję szybko i łatwo, niemalże jednym tchem.

Ogromnym minusem jest dla mnie epilog, który pokrótce streszcza dalsze losy bohaterki – autorka zdradza nam tym samym, co będzie w drugiej części. Psuje to frajdę odkrywania przyszłości i wydarzeń. Nie ma już takiego podniecenia w oczekiwaniu na kontynuację fabuły.

Natomiast  ciekawym pomysłem – aczkolwiek nie do końca zrealizowanym – są przemyślenia męża. Ubolewam jednak nad tym, że  jest ich niewiele, zostały jedynie zasygnalizowane, co sprawia, że giną w gąszczu damskich myśli. Zdecydowanie zabrakło mi wrażeń z męskiego punktu widzenia. Kobiece przemyślenia są bardzo szeroko przedstawione i bardzo prawdziwe. Niejedna kobieta przecież popada w depresję, nie radzi sobie z codziennością i wszechogarniającą rutyną. Targana emocjami podejmuje pochopne decyzje, by potem zatracić się w ich realizacji. Własne dobro stawia ponad dobro wszystkich członków rodziny. Egoizm, z którego potem ciężko  się wyzwolić, staje się widoczny i przysłania racjonalny odbiór faktów. I tutaj zdecydowanie brakuje reakcji ze strony męskiej, jak oni to odbierają, jak oni radzą sobie z całą sytuacją.

Mimo stereotypowego podejścia do sprawy kobiet, które sprowadzone są do roli matek, żon i gospodyń, odnajdziemy w tej powieści  także inne ich oblicza. W momentach kryzysowych kobiety potrafią zjednoczyć siły. W najbardziej tragicznym momencie swojego życia Basia – w obcym miejscu – może liczyć na pomoc zupełnie nieznajomej właścicielki pensjonatu, Charoll. To dzięki niej nabiera sił do życia, snuje nowe plany, które pozwolą jej zacząć wszystko od początku. Zawsze mogła na niej polegać. A kiedy tylko nadarzała się okazja  Basia wspierała Charoll w prowadzeniu pensjonatu. Ze swojej przyjaźni potrafiły czerpać obopólne korzyści, taki tandem budzi jedynie zazdrość u tych kobiet które nie potrafią zbudować tak silnych relacji.

I tym samym uświadamiamy sobie, że kobiety w trudnych momentach swojego życia potrafią być przedsiębiorcze, silne i brać los w swoje ręce.

Koniec końców jest to ciepła, sympatyczna książka, choć nie jest wolna od wad. Ale czy nasze życie takie nie jest? Pełne porażek i sukcesów, radości i kłopotów? To chyba wystarczająco dobry powód by sięgnąć po historię z życia wziętą. Pod warunkiem, że czytelnik nie ma wygórowanych oczekiwań. Jeśli te warunki są spełnione to będzie to gwarantem miłej rozrywki na duszne wieczory bądź monotonne godziny spędzane na plaży.

 

Ocena: 3,5/5

Recenzję możecie znaleźć również na (kliknij  w logo):

Reklamy

One thought on “„Pensjonat na wrzosowisku” Anna Łajkowska

  1. Zachęcam do przeczytania i zrecenzowania drugiej części losów Basi pt. Miłość na wrzosowisku. Może to trochę zrekompensuje zawód związany z epilogiem. Ostrzegam w drugiej części jest następny epilog. Nie ma w niej ani zdania wypowiedzianego przez Marka, ale za to w trzeciej części będą znowu jego zapiski. Czekam z niecierpliwością na recenzję „Miłości”. Anna Łajkowska

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s