I żyli długo i szczęśliwie

Autor: Lucy Dillon
Tytuł: Szczęśliwe zakończenie
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Wydane:  październik 2012

Za książkę dziękuję wydawnictwu Prószyński i S-ka.

 To było już moje trzecie spotkanie z Lucy Dillon, zresztą muszę przyznać, że bardzo udane. Ta autorka zawsze napełnia mnie pozytywnymi uczuciami. Przedstawia najbardziej bajkowe historie, które chwytają mnie za serce i jestem przekonana, że nie tylko mnie. To prawda nie jest to literatura z gatunku tych poważnych, ale i tak uważam, że choćby dla tych kilku chwil relaksu warto po nią sięgnąć. Na pewno nie będzie to marnotrawstwo czasu.  Szczególnie polecam ją w mroźne wieczory, które w końcu nadejdą. Gwarantuję, że ogrzejecie w się w ogromnej garści emocji, które serwuje nam pisarka.

Dla mnie powieści Lucy Dillon są magiczne, pełne ciepła, wzruszeń, są jak magnes, który przyciąga czytelnika z ogromną siłą. Zawsze z żalem przewracam ostatnią stronę.  Tym razem nie było inaczej. „Szczęśliwe zakończenie” czyta się w piorunującym tempie i w takim tempie również  czytelnik zżywa się z bohaterami.  I niespecjalnie ma się ochotę opuszczać ich świat. Chce się razem z nimi przeżywać ich radości i rozterki.

Kolejny raz mogłam rozkoszować się świętami Bożego Narodzenia, pysznymi ciasteczkami i aromatyczną kawą. Spędziłam szalenie przyjemny weekend w otoczeniu przemiłych psów, niesamowicie klimatycznej księgarni oraz przesympatycznego sklepu z ozdobami do domu.  Wszystko jest takie kobiece, subtelne.  Sama nie chciałabym wychodzić z tych pięknie zaaranżowanych miejsc, więc zupełnie nie dziwię się postaciom, które walą tam drzwiami i oknami.

Ponadto poznajemy przemiłą Annę, która od najmłodszych lat odnajduje swój azyl w książkach. Tą pasją próbuje zarazić swoje pasierbice i przyjaciółkę Michelle. Z różnym skutkiem.  Natomiast Michelle opuściła rodzinny dom, zostawiła męża, by wszystko zacząć od nowa. Przyjeżdża do Longhampton, gdzie rozpoczyna nowe życie. Jest okropnie zimna i cyniczna.  Całą swoją energię zużywa na prowadzenie interesów życia. Jednak wszystko kiedyś się zmienia…

Lucy Dillon podchodzi do swoich powieści z kobiecą wrażliwością, która przelewa się  z każdej strony. Nie stroni  od skomplikowanych sytuacji życiowych i sporej dawki miłości do ludzi i psów. Z wielkim wyczuciem kreuje każdą z postaci dając nam realistyczną powieść z baśniowym akcentem.  A niewielkie miasteczko zachęca nas do spacerów nawet w najbardziej parszywy dzień. Taka powieść jest bardzo skutecznym lekarstwem na chandrę.

Bez dwóch zdań jestem pod urokiem tej historii. Całkowicie wsiąknęłam w jej atmosferę. Zatem pozostaje mi tylko Wam polecić gorąco ten tytuł.  Jeśli darzyliście poprzednie książki sympatią, ta również Wam się spodoba. Koniecznie musicie przeczytać „Szczęśliwe zakończenie”, bo może poznacie receptę na odrobinę udanego życia- pełnego sukcesów.

Moja ocena: 6/6



Reklamy

2 thoughts on “I żyli długo i szczęśliwie

  1. Miałam doła i w ręku tę książkę, ale niestety rozsądek zwyciężył (oraz brak miejsca w bagażu) i na razie nie mam jej do czytania. A jak przeczytałam Twojego posta, to w sumie mi teraz żal

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s