„Ciemne sekrety” Hjorth i Rosenfeldt

Kryminały wciągają jak narkotyk, zwłaszcza te  ponure, ciemne, skandynawskie. Nie można się od nich oderwać. To im podporządkowuje się cały dzień, bo nie sposób odłożyć ich na pięć minut. Jeśli się to czyni, to tylko z ogromnego przymusu, a i to czasem nie jest takie łatwe. Absolutnie powinno się zakazywać takich książek, szczególnie kiedy mamy masę obowiązków. A już na pewno należy schować  ją przed studentami, którzy mają w perspektywie ważne kolokwium bądź egzamin.

„Ciemne sekrety”to pierwsza część przygód Sebastiana Bergmana, psychologa, współpracującego z policją,  napisana przez szalenie utalentowanych scenarzystów, którzy niewątpliwe stworzyli  bardzo intrygującą, logiczną i pełną wielu zwrotów akcji historię. Autorzy postarali się, by przed czasem nie odkryć sprawców przestępstwa. Hjorth i Rosenfelfdt umiejętnie wodzą czytelnika za nos oraz krok po kroku budują napięcie, sukcesywnie odsłaniając karty. Robią to bardzo delikatnie, żeby nic  za szybko nie wydostało się na światło dziennie. Skrupulatnie chronią swoje informacje, tak jak policja prowadząca śledztwo ukrywa pewne fakty przed mediami. Taki zabieg wychodzi tylko czytelnikowi na zdrowie. Nie ma czasu ani jakiejkolwiek szansy, żeby znudzić się misternie uplecioną fabułą.

Giętki i łatwo przyswajalny język, dobrze zaplanowana zbrodnia ,  szeroko zakrojone tło społeczne i różnorodność  bohaterów są kluczem do sukcesu. Bez tych czynników nie byłoby dobrego kryminału, który bez trudu można połknąć na raz i nie dostać  po nim czkawki bądź zgagi.

Oprócz zbrodni mamy przedstawione życie bohaterów, które jest równie godne uwagi. To nie zbrodnia i przestępcy są najważniejsi, to ludzie i ich problemy. Dzięki temu otrzymujemy lekkostrawną powieść, która traktuje o poważnych sprawach.

Ta książka jest jak magnes, przyciąga nawet wtedy, kiedy ostatnia kartka jest już za nami. Na długo pozostanie w pamięci , a już na pewno zachęci do przeczytania kolejnej części tego duetu pod enigmatycznym tytułem „Uczeń”.

I szczerze powiedziawszy, to brakuje skali, żeby w pełni obiektywnie ocenić ten tytuł. Wciąga, mimo swojej objętości nie nuży i zapewnia ogromną dawką emocji, nieustannie towarzyszących podczas lektury „Ciemnych sekretów”.
Polecam! Zdecydowanie zachęcam i gwarantuję kawał dobrej zabawy.
Ocena: 5/5

Recenzję możecie znaleźć również na (kliknij  w logo):

Reklamy

2 thoughts on “„Ciemne sekrety” Hjorth i Rosenfeldt

  1. Stanowczo powinni zakazać! Człowiek chce skupić się na swoich obowiązkach, ale nie może, bo w końcu kto zabił? dlaczego? jak udało się bohaterom rozwiązać problemy? i tak myśli się kotłują, wzbierają, dopóki nie przekręci się ostatniej strony. A tak na marginesie: chętnie przeczytam polecaną przez Ciebie książkę 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s