„Lan czyli Orchidea” Marzena Wilkanowicz

Wielu  z Was marzy o byciu kimś ważnym, wysoko postawionym, sławnym, a może nawet rozchwytywanym celebrytą. Młode kobiety pragną pracować w znanych magazynach modowych, choćby na stanowisku zwykłej asystentki, a utalentowani fotografowie robić zdjęcia tym najbardziej znanym i lubianym. Niejednych kusi blask fleszy czy czerwony dywan.  I tylko nielicznym udaje się wkręcić do światka show biznesu.  Marzena Wilkanowicz, która przez ponad 10 lat była redaktor naczelną magazynu „Elle” posmakowała życia na świeczniku, gdzie każde potknięcie może zostać zauważone.

Autobiografia Marzeny Wilkanowicz może wydawać się polską wersją  powieści Lauren Weisberger „Diabeł ubiera się u Prady”.  Podobieństwo jest znaczące. Młoda dziewczyna rozpoczyna pracę w prestiżowym magazynie i od tego momentu rozpoczyna jej się bujna kariera wśród projektantów, znanych osobistości.  Jednak  nie chodzi tutaj tylko o modę, gdyż jest to historia o poszukiwaniu własnych korzeni, swojego miejsca na ziemi, niełatwych wyborach, zarówno tych prywatnych, jak i zawodowych. To próba odnalezienia się macierzyństwie i pogodzenie go z pracą, która wymagała funkcjonowania na pełnych obrotach po kilkanaście godzin dziennie.

„Lan, czyli Orchidea” to historia o wyzwaniach, polskiej, wietnamskiej i francuskiej kulturze, religii, polityce i więzach rodzinnych. To lektura i ludziach, dla ludzi, o ich człowieczeństwie. To opowieść o miłości, którą warto naśladować.

Warto też wspomnieć o sposobie wydania  tej książki.  Jest to bowiem dla mnie edytorska perełka wzbogacona ciekawymi zdjęciami przedstawiającymi rodzinę autorki oraz ją samą.  To właśnie z tych fotografii dowiadujemy się, że Marzena Wilkanowicz to piękna i niezwykle inspirująca postać show biznesu.  To osoba magnetyzująca, która przyciąga do siebie ludzi i fortunę. Z wielką determinacją i ogromnym nakładem pracy dąży do  postawionego przed sobą celu. Nawet niewielkie porażki czy większe wpadki nie załamują jej. Z odrobinę zbuntowanej  nastolatki zamieniła się w odważną kobietę sukcesu, która od zawsze wiedziała, czego chce.

Natomiast lekki i przyjemny styl, arcyciekawe i barwne życie sprawia, że książkę chłonie się stronę za stroną. Z żalem rozstajemy się z historią, ale pozostaje po tym spotkaniu wiele zapału do działania i miłych wspomnień, którymi podzieliła się szczodrze autorka tytułu „Lan, czyli Orchidea”. Zdecydowanie i bez wątpienia jest to pozycja, z którą warto poznać dla samego tête-à-tête z osobami, które znamy z telewizji.

 

Ocena: 5/5

Recenzję możecie znaleźć również na (kliknij  w logo):

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s