‚Tutto bene” Manula Kalicka, Zbigniew Zawadzki

Jedzenie jest jak powietrze, bez którego nie można żyć. Niektórzy jeszcze nie mogą żyć bez kawy, inni bez słodyczy, a jeszcze inni bez książek, zwłaszcza kryminałów. Manula Kalicka i Zbigniew Zawadzki pokusili się o połączenie morderstw z włoską kuchnią, co może okazać się mieszanką wybuchową. Nie ma się co dziwić, że postawili na taki miks, skoro kryminały to gatunek, który ciągle ma się dobrze. A dodając do niego wątek kulinarny idealnie wpasowują się w trend obecnie panujący w Polsce.

Programy kulinarne, książki z jedzeniem w tle stają się coraz bardziej popularne i coraz szybciej znajdują swoich zwolenników, którzy z przyjemnością rozkoszują się potrawami, gdyż – inspirowani tym, co mieli okazję zobaczyć, czy przeczytać – poddają swoje podniebienia różnorodnym eksperymentom smakowym. Po lekturze „Tutto bene” mogą nabrać jeszcze ochoty na rozwiązywanie zagadek kryminalnych, a już w najgorszym (a może najlepszym) przypadku sięgną po kolejny kryminał, który totalnie ich wciągnie.

Tak, ta powieść wciąga, więc, jeśli zamierzacie być wyspani następnego dnia, to pod żadnym, ale to żadnym pozorem, nie czytajcie tej książki wieczorem. Bo nie będziecie się mogli tak łatwo od niej oderwać i z całą pewnością zarwiecie noc, chociaż w zacnym celu.

Na pewno nie zwiedziecie się, bo trupów w niej brakuje, a to zwykle przesądza o sukcesie tego gatunku. A co najważniejsze, autorzy umiejętnie ukrywają przed nami przestępcę, toteż przed czasem nie ujawniają za wiele. Dzięki temu możemy się w pełni rozkoszować zagadką, której nic w stanie nie jest zmącić.

Bez wątpienia w „Tutto bene” mamy do czynienia z bardzo ciekawą fabułą, w której odnajdziemy wątki obyczajowe, miłosne oraz mafijne, a nawet finansowe. Nie zabraknie także odrobiny smaków włoskich, jednak jest ich zdecydowanie za mało. Są one tylko niewielkim drobiazgiem, który zdecydowanie mógłby być bardziej rozbudowany.

Mimo to wątek kulinarny daje się zapamiętać głównie z powodu unoszącego się aromatu siekanej, zielonej pietruszki. Dla bohaterów gotowanie ma ogromne znaczenie i daje im mnóstwo satysfakcji, co może zmotywować i nas rozwijania sztuki kulinarnej i wypróbowania kilku przepisów na włoskie dania ze świeżą natką pietruszki.

Ponadto tytułowe „Tutto bene” to restauracja, gdzie cała historia się rozpoczyna. Rozpoczyna dość nieprzyjemnie, bo od dziwnego morderstwa, którego motywy są jedną wielką niewiadomą. Powoli jednak czytelnik odkrywa prawdę i ze zdziwieniem poznaje powiązania między wszystkimi bohaterami książki. Dziwne sploty wypadków i zgrabnie powiązane wątki dają nam całkiem przyjemny kryminał z życiem codziennym w tle.

Warto sięgnąć po tę pozycję, chociażby dlatego, że wisienką na torcie jest lekki, potoczny język, którym z łatwością autorzy docierają do czytelników. Bez problemu książkę można pochłonąć w dwa wieczory i spędzić przy tym kilka przyjemnych chwil, bo jest to bardzo dobre remedium na wszelkiego rodzaju smutki.

 

Ocena: 4/5

Recenzję możecie znaleźć również na (kliknij  w logo):

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s